T r a n q u i l o

Tranquilo usłyszeliśmy od Pana, który na oko miał pod 60tkę. Jedno słowo i wymowne spojrzenie. Zniknął na dobre 40 minut z dwójką Argentyńczyków w ciemnościach swojego warsztatu. Cała historia, która nas tu przyprowadziła zaczęła się wczoraj. Podczas drogi do Bajo Caracoles, mocno wyboistą drogą, usłyszeliśmy głuchy trzask. Okazało się, że to tylna winda. Całą noc dochodziliśmy do tego, jak to mogło się stać, że zerwaliśmy stalową linkę podczas jazdy. Linkę, która potrafi wyciągnąć dużego quada z błota.

Sama naprawa nie trwała długo. Problemem okazało się wytłumaczenie po hiszpańsku, że potrzebujemy pomocy w ściągnięciu z dachu zwiniętej stalowej liny, zapakowanej w czarny worek, którego dokładnego położenie nie znaliśmy. Dwa kufry i ukryty schowek pod podłogą dachu przeszukane. Liny znalezione. Winda naprawiona. Jedziemy.

_mg_3529

_mg_3566

_mg_3570

_mg_3569